Rozmowa z drem inż. Krzysztofem Guzkiem

Data dodania 10/11/2022 - 11:19
Kategorie

Czy nauki ścisłe oraz techniczne i sztuki piękne mogą nie tylko ze sobą korespondować, ale również wzajemnie się uzupełniać? Zapraszamy do przeczytania rozmowy z drem inż. Krzysztofem Guzkiem, który doktorat z wyróżnieniem obronił zarówno w dyscyplinie informatyka jak i sztuki piękne.

Image

Jak to się stało, że w swoich działaniach połączył Pan Doktor nauki ścisłe ze sztuką?

Od dziecka lubiłem zajęcia plastyczne. Fascynował mnie wizualny aspekt świata. Pojawiło się to dużo wcześniej niż zainteresowanie matematyką i komputerami. Na początku XXI wieku nastąpił w Polsce bum informatyczny. W znaczący sposób wpłynęło to również na moje zainteresowanie technologią i tym samym mimowolnie „zawiesiłem” relację ze sztuką. Matematyka nigdy nie sprawiała mi kłopotów, brałem pod uwagę perspektywy zawodowe związane z informatyką i dlatego wybór tego kierunku na Wydziale FTIMS był dla mnie oczywisty. W szkole średniej startowałem również w konkursach plastycznych, jednak podchodziłem do tego bardziej hobbystycznie. Co więcej, przez pierwsze dwa lata studiów planowałem wybór specjalności z inżynierii oprogramowania i sztucznej inteligencji.

 

Co wpłynęło na zmianę tego wyboru?

Spotkałem na swojej drodze bardzo interesujących ludzi. Podobnie jak dziś, przed wyborem specjalności program skupiał się na kształceniu w szerokim ujęciu. Dzięki temu studenci mieli okazję zapoznać się z podstawami różnych gałęzi informatyki. W tamtym momencie, wraz z pojawiającymi się nowymi przedmiotami, moje zainteresowania plastyczne ponownie zaczęły dawać o sobie znać. Świadomie wybrałem specjalność z grafiki komputerowej i multimediów, a patrząc z blisko dwudziestoletniej perspektywy stwierdzam, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Miałem szczęście spotkać człowieka, który w bardzo dużym stopniu wpłynął na to, gdzie obecnie jestem i czym się zajmuję. To profesor Lesław Miśkiewicz, który jest dla mnie wyjątkową postacią – zarówno artystycznie jako mentor, jak i przyjaciel. Idea jaka przyświecała powstaniu specjalności z grafiki komputerowej i multimediów polegała na połączeniu nauk informatycznych ze sztuką. W związku z tym prowadzący na tej specjalności reprezentowali zróżnicowane środowiska. Część z nich stanowiły osoby z Instytutu Informatyki, ale niektóre zajęcia odbywały się z profesorami z łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Jednym z nich był właśnie profesor Lesław Miśkiewicz, który przez 25 lat uczył studentów Wydziału FTIMS m.in. podstaw kompozycji, które obecnie mam przyjemność po nim kontynuować. Jest to osoba, która w znacznym stopniu wpłynęła na postrzeganie przeze mnie świata wizualnego. Chciałbym wspomnieć również profesora Krzysztofa Tyczkowskiego, fantastycznego projektanta graficznego, również z łódzkiej ASP. Te kontakty otworzyły mnie na synergię tego, co w powszechnym odczuciu wydaje się być kompletnie rozłączne – czyli obszar nauk ścisłych i dziedzin sztuki, które wcale nie muszą być tak od siebie oddzielone. Na piątym roku miałem okazję wyjechać w ramach programu Erasmus do Kopenhagi. Studiowałem tam kierunek, który również był połączeniem twórczości i technologii – Medialogy. Skupiał się wokół tworzenia interfejsów między nauką, a sztuką. Tam również poznawałem możliwości, jakie daje wykorzystanie nowoczesnych technologii informatycznych w różnorodnych zastosowaniach artystycznych – nie tylko sztukach pięknych, ale również projektowych, użytkowych, wzornictwie przemysłowym czyli szeroko rozumianym designie.

 

Plakat, identyfikacja wizualna, animacja czy grafika generatywna – co obecnie przynosi Panu Doktorowi największą radość tworzenia?

Na ten moment najwięcej czasu poza pracą dydaktyczną poświęcam na szeroko rozumiane projektowanie graficzne – plakatów identyfikacji wizualnej, publikacji, ale również projektowanie ruchu – a więc animacji, czasem jest to animacja zaprogramowana i generowana w czasie rzeczywistym, a więc tak naprawdę wszystko po trochu.

Podczas studiów na Wydziale FTIMS najbardziej zajmującą dla mnie pracą, zarówno twórczą jak i naukową było modelowanie i animacja 3D. Wówczas myślałem, że to jest ta wąska podspecjalizacja grafiki komputerowej w której stronę będę podążać. I rzeczywiście, był to przewodni temat mojej pracy naukowej, w tym mojego doktoratu obronionego na Politechnice. Był on poświęcony metodom globalnego oświetlenia, umożliwiającym renderowanie obrazów z fotorealistyczną jakością. Równocześnie ta pozornie odmienna ścieżka, czyli projektowanie graficzne, również cały czas mi towarzyszyła. Po rozpoczęciu pracy asystenta w Instytucie Informatyki w Zespole Grafiki Komputerowej i Multimediów, podjąłem studia podyplomowe na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi właśnie na kierunku projektowanie graficzne, chcąc rozwijać się także w tym obszarze. Miałam okazję poznać już trochę ten świat dzięki działaniom ze wspomnianym  wcześniej profesorem Krzysztofem Tyczkowskim. Jednak to właśnie w tym czasie zafascynowałem się na dobre typografią, projektowaniem znaków graficznych, a także plakatem. Trzy lata po ukończeniu studiów podyplomowych dostałam propozycję współprowadzenia zajęć w Pracowni Obrazu Cyfrowego w łódzkiej ASP. To było już po obronie doktoratu na Politechnice Łódzkiej. Równocześnie podjąłem studia doktoranckie na Wydziale Grafiki i Malarstwa na łódzkiej ASP i zacząłem robić drugi doktorat – tym razem poświęcony projektowaniu graficznemu, ale w kontekście wykorzystania nowych metod i technologii konkretnie koncepcji jaką stanowi projektowanie generatywne.

 

Skoro jesteśmy już przy Pana doktoracie na ASP to warto wspomnieć, że został on bardzo pozytywnie   odebrany i nagrodzony. To jedna z wielu pańskich nagród i w związku z tym czy wśród nich są jakieś wyróżnienia, które sprawiły Panu szczególną satysfakcję?

Myślę, że jest takich kilka. Temat mojego doktoratu na ASP „Projekt generatywnego systemu dynamicznej identyfikacji wizualnej Politechniki Łódzkiej” był z definicji bardzo mocno osadzony w kontekście zarówno mojej macierzystej uczelni jak i naszego miasta. Więc cieszę się bardzo, że właśnie ta praca została doceniona w Konkursie o nagrodę Marszałka Województwa Łódzkiego w kategorii na najlepsze rozprawy doktorskie i habilitacyjne, związane właśnie z województwem łódzkim. Natomiast na gruncie artystycznym z pewnością najcenniejszym dla mnie wyróżnieniem było znalezienie się tego projektu w finałowej trójce międzynarodowego konkursu w ramach Peru Design Biennial, w kategorii identyfikacja wizualna. Jest to największa cykliczna impreza poświęcona projektowaniu graficznemu w Ameryce Południowej, a także jedna z największych na świecie. Podczas tego wydarzenia udało mi się także zakwalifikować do wystawy w kategorii plakat, jednak to właśnie stworzona przeze mnie identyfikacja wizualna znalazła się w gronie finalistów. Nie wygrała, ale i tak jest to dla mnie niesamowite wyróżnienie i tym samym potwierdzenie efektów mojej pracy.

 

A skoro jesteśmy już przy faworytach Pana Doktora, to czy na przestrzeni lat pracy twórczej zapadła Panu w pamięć jakaś szczególna wystawa?

Na pewno pamiętam Triennale plakatu w Lahti w Finlandii. To jedno z moich pierwszych, liczących się na świecie wydarzeń w zakresie projektowanie graficznego o dużej renomie, gdzie udało mi się faktycznie zakwalifikować. Na takie właśnie wystawy międzynarodowe jak triennale czy biennale plakatu, jest około kilku, czasem nawet kilkunastu tysięcy zgłoszonych prac, z których wybieranych jest 100-200. Znalezienie się pośród tego grona było dla mnie naprawdę dużym wydarzeniem. To był 2017 rok i plakat, który zaprojektowałem do mojej własnej wystawy. To była o tyle nietypowa sytuacja, że raczej projektuję dla innych wydarzeń kulturalnych, a pracę która została zakwalifikowana stworzyłem dwa lata wcześniej do wystawy „Geometria światła”. Miała ona miejsce na Politechnice Łódzkiej, w Galerii Biblio-Art. Zaprezentowane na niej zostały wielkoformatowe grafiki cyfrowe. Jedną z ostatnich wystaw, które niewątpliwie zapamiętam, było International Graphic Design Award w Tajwanie w 2021 roku. Jeden ze stworzonych przeze mnie projektów otrzymał wyróżnienie jury, co jest dla mnie wyrazem dużego uznania. To był plakat do wystawy „Grafika” prof. Zdzisława Olejniczaka.

 

W ostatnim czasie Pan Doktor otrzymał nagrodę Prezydent Miasta Łodzi, a czy to pochodzenie, ta łódzkość, która Pana otacza przejawia się w pańskich działaniach i czy może przynosić dodatkowe walory, zarówno w dziedzinach ścisłych, technicznych, jak i tych bardziej artystycznych?

Zdecydowanie. Czuję się bardzo mocno przesiąknięty tą łódzką kulturą i sztuką, szczególnie ze względu na awangardowe korzenie miasta. Ta bardzo specyficzna „typo-geometryczna” szkoła projektowania, zwłaszcza łódzka szkoła plakatu, pozostaje stawiana niejako w opozycji do polskiej szkoły plakatu, która jest szeroko znana na całym świecie. Choć dla osób, które chcą się rozwijać mocniej w kierunku działań artystycznych wybór studiów na Politechnice Łódzkiej może nie być najbardziej oczywisty, ale tutaj naprawdę są szerokie możliwości. Łódź, nawet z pominięciem aspektu łódzkiej awangardy, tych tradycji artystycznych miasta, to jest szalenie inspirująca wizualnie przestrzeń.

 

A czy na zakończenie chciałby Pan Doktor przekazać coś obecnym studentom lub kandydatom, którzy nie są do końca pewni swoich umiejętności, ale chcieliby się rozwijać?

Z własnego, krótkiego do tej pory doświadczenia stwierdzam, że należy kierować się tym co przynosi nam radość w życiu, tzn. czymś do czego mamy zapał, serce i zainteresowanie. Prędzej czy później to do czego wykazujemy entuzjazm zacznie się przebijać, nawet jeżeli zajmiemy się zawodowo czymś innym. Myślę, że najlepsze efekty można osiągnąć, jeśli to co robimy jest zbieżne z naszymi zainteresowaniami. Zmuszanie się do czegoś wyłącznie z rozsądku powoduje, że tracimy do tego zapał. Praca stanowi sporą część naszego życia i połączenie jej z naszymi pasjami i zainteresowaniami jest kluczowe, aby być szczęśliwym. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś czuje, że kreacja artystyczna, wizualna, multimedialna jest jego powołaniem i realizuje się w tym, to powinien się rozwijać w tym kierunku, nie przejmując się tym, że są lepsi – jest to nieistotne – ważne jest, że rzeczywiście robimy coś co naprawdę daje nam satysfakcję.

Strona dziala - zabbix